GKS Tychy pokonał we własnej hali zespół Solvera Sokół Łańcut 106 do 104. To druga porażka z rzędu podpieczonych Dariusza Kaszowskiego.
Łańcucianie rozpoczęli mecz od mocnego uderzenia. W pierwszej kwarcie Filip Zegzuła trafił aż 6 razy za 3 punkty, a ta część padła łupem przyjezdnych, którzy zdobyli aż 39 oczek, oddając rywalom 24 punkty. Wysoki rezultat pierwszej odsłony dawał nadzieję, że przynajmniej jedna z drużyn zdobędzie w meczu 100 punktów. W drugiej kwarcie gospodarze powoli odrabiali straty, choć łańcucianie również utrzymywali niezłą skuteczność. Ostatecznie do przerwy na tablicy widniał wynik 59:67, i to goście schodzili do szatni w lepszych nastrojach.
Po zmianie stron przeważali miejscowi, wśród których prym wiódł rozgrywając Tomasz Śnieg. Z kolei nasi zawodnicy nie byli już tak skuteczni w rzutach zza łuku, jak w pierwszej połowie. Przed końcem trzeciej kwarty GKS Tychy doprowadził do remisu. W ostatniej części meczu oba zespoły nie mogły się już pochwalić dobra skutecznością. W dodatku, w ostatnich akcjach nie brali udziału obaj nasi rozgrywający – Mateusz Kaszowski i Piotr Wieloch – którzy z powodu fauli musieli opuścić plac gry. Ostatnie słowo sobotniego pojedynku należało do gospodarzy, którzy zachowali koncentrację na linii rzutów wolnych, dzięki czemu wygrali całe spotkanie 106 do 104.
Już za tydzień – 25 października – Solvera Sokół Łańcut podejmie we własnej hali Deckę Pelplin. Początek spotkania o godzinie 20, a już teraz są dostępne bilety na to wydarzenie.
GKS Tychy – Solvera Sokół Łańcut 106:104 (24:39, 35:28, 28:20, 19:17)
GKS: Dziemba 11 (3×3), Śnieg 22, Kiwilsza 19 , Dawdo 8, Szczypiński 17 (4×3) oraz Bożenko 18 (2×3), Kuczawski 3 (1×3), Adamczak 0, Heliński 3, Lis 5 (1×3), Walski 0.
Sokół: Bręk 4, Struski 17 (4×3), Wieloch 17 (3×3), Zegzuła 30 (7×3), Milovanović 15 oraz Kaszowski 10 (1×3), Kucharek 4 (1×3), Hlebowicki 7









































